Actum - podwójny numer

Szukaj

W dniu 27 listopada 2009 roku Poznań ponownie przyjmował księdza Isakowicza-Zaleskiego w gościnnych murach WSNHiD na ul. Kutrzeby 10. Poprzednie spotkanie miało miejsce w murach tej samej uczelni 28 kwietnia br. Było przez Poznaniaków bardzo życzliwie i licznie przyjęte. Spotkanie kwietniowe było zorganizowane przez dwa towarzystwa zrzeszające kresowian: Polskie Towarzystwo Miłośników Krzemieńca i Ziemi Krzemienieckiej im. Juliusza Słowackiego w Poznaniu i Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich.

Tym razem organizatorem i głównym zapraszającym był uniwersytet III wieku mieszczący się w WSNHiD. Poza słuchaczami uniwersytetu III wieku, min. była obecna delegacja, która przyjechała autokarem z Gostynia z tamtejszego zespołu szkół w liczbie 58 osób, a także grupa naukowców z IPN. Sala oddana do dyspozycji księdza była całkowicie zapełniona. Obecne spotkanie było poszerzone o multimedialny pokaz zdjęć. Po prelekcji nastąpiła niezwykle gorąca i żywiołowa dyskusja. Jeszcze raz sytuacja ta pokazuje, jakże istotnym jest zagadnienie związane z dokonanym Ludobójstwem na narodzie polskim. Wymusza to reakcję konieczną i niezwykle potrzebną dla oczyszczenia stosunków z Ukrainą, reakcję, gdzie w końcu powie się wyraźnie o okrucieństwach popełnianych przez nacjonalistów ukraińskich. O mordach na polskich kobietach i dzieciach, niezwykle często bardzo okrutnych, powie się prawdę i tylko prawdę również o obecnym wzroście fali nacjonalizmu na Ukrainie, w kontekście nie wpuszczonego ostatnio rajdu ku czci Bandery założyciela UPA przywódcy OUN i przedwojennego terrorysty mającego na sumieniu wiele istnień ludzkich polskich i ukraińskich z jego wyroku zamordowanych tylko za to, że szukali zgody i pojednania między narodami; polskim i ukraińskim. Bandera przed wojną został skazany prawomocnym wyrokiem II RP na śmierć. W wyniku amnestii zmieniono mu wyrok na karę dożywotniego więzienia, a następnie we wrześniu 1939 zwolniono z więzienia. Można pokusić się tutaj o analogię do postępowania sowietów w Lwowie w 1941, gdzie rozstrzelano kilka tysięcy więzionych Polaków. Nie wypuszczono nikogo... II RP cechowała się bardzo humanistycznym podejściem do swoich największych nawet wrogów, dlatego była tylko Bereza Kartuska (z której również zwolniono WSZYSTKICH działaczy ukraińskich nacjonalistów), a nie obozy koncentracyjne jak u naszego zachodniego sąsiada, czy też masowe mordy i zsyłki za wschodnią granicą. Bandera doprowadził do podziału OUN na dwie frakcje. Andrij Melnyk, jest uznanym przywódcą OUN (wola założyciela OUN- Jewhena Konowalca - zamordowanego w dniu 23 maja 1938r). Z kolei 10 lutego 1940 roku Bandera zakłada swój własny OUN. Od tej chwili OUN Bandery określa się mianem: OUNB, frakcję pozostającą zaś pod dowództwem: Mylnyka OUNM. Od tego czasu rozpoczęły się liczne rozgrywki między oboma frakcjami, w tym pobicia, a nawet morderstwa. Niemcom było to bardzo "nie na rękę". W 30 czerwca 1941 roku próbowano utworzyć marionetkowe państwo ukraińskie nie uznane przez żadne państwo na świecie (nawet przez III Rzeszę). Doprowadziło to do aresztowania i osadzenia Bandery w Sachsanchausen przez Niemców. Ich cierpliwość i przymykanie oka na warcholstwo nacjonalistów ukraińskich się skończyły. Duża część uzbrojonych policyjnych formacji podporządkowanych Banderze, a będących pod bezpośrednim dowództwem Niemców, zdezerterowała do lasów. To był trzon band UPA. Od końca 1941 roku rozpoczęły się coraz lepiej zorganizowane czystki etniczne, (przedtem były to przypadki nie na aż tak dużą skalę, dotyczace z reguły od jednej do kilkunastu osób), które osiągnęły ponurą kulminację 11 lipca 1943 w równoczesnym ataku na kilkaset wypełnionych polskimi wiernymi kościołów (była to niedziela). W wyniku działań nacjonalistów mających na celu usunięcie "obcego elementu" z ziem "ukraińskich" zginęło kilkaset tysięcy ludzi. Poza najliczniejszą grupą, jaką stanowili Polacy na drugim miejscu znajdują się ..., Ukraińcy. Dlaczego Ukraińcy? Ponieważ zdecydowana większość była przeciw terrorystycznymi ludobójczym działaniom nacjonalistów z UPA. Dodatkowo Polacy z Ukraińcami byli mocno zintegrowani, mieszane małżeństwa, wspólne uroczystości, wspólne gospodarowanie. W książce Pana Romualda Niedzielki pt. "Kresowa Księga Sprawiedliwych 1939-1945", opisanych jest wiele przykładów poświęcenia ze strony ukraińskich braci ratujących życie Polakom, czy też nie zgadzających się na mord na własnym współmałżonku; Polaku czy Polce. I dlatego ginęli razem. Wstrzasąjące i poruszające relacje.

Następnymi ofiarami nacjonalistów z UPA byli: Ormianie, Słowacy, Holendrzy, Łemkowie i wiele innych narodowości.

Wysiłki księdza w jego nieustającej serii prelekcji na temat książki "Przemilczane Ludobójstwo na Kresach" zmierzają do tego, aby wiedza o tych straszliwych wydarzeniach dotarła do jak większej części społeczeństwa. I zaczynają przynosić skutek. Sejm polski przyjął uchwałę będącą światełkiem w tunelu, mówiącą o znamionach ludobójstwa, co do popełnionych zbrodni przez nacjonalistów ukraińskich. Nie jest to w pełni zadowalająca forma określenia wydarzeń. Według definicji Ludobójstwa utworzonej przez polskiego prawnika Rafała Lemkina (1943 rok, przyp.aut.), a przyjętej przez ONZ w 1947 roku, to co stało się na Wołyniu, Małopolsce Wschodniej i Galicji spełnia wszystkie warunki tej definicji.

Pozostaje jedynie pytanie: Co staje na drodze do uznania zbrodni Ludobójstwa na Kresach jako Ludobójstwo? Komu tak bardzo przeszkadza to słowo?

Piotr Szelągowski